Przed rajdem Marian Bublewicz na starcie w Jeleniej Górze był już pewien mistrzowskiego tytułu. Po dobrym występie w Rajdzie Cypru także był już pewny tytułu wicemistrza Europy. Do tej pory u stóp Karkonoszy olsztynianin wystąpił tylko raz – w roku 1991. Wówczas tylnonapędową Sierrę Cosworth wielokrotnego mistrza Polski pokonały szutry w rejonie Rudaw Janowickich – na 20. odcinku specjalnym doszło do awarii zawieszenia i Bublewicz był zmuszony do wycofania się z rajdu.

Zgoła inne nastroje panowały w ekipie Toyota Motor Poland. Zespół, który dołączył do rywalizacji w Rajdzie Wisły, z Beskidów wrócił w nie najlepszym nastroju. Złe ustawienia komputerów pokładowych w eks-fabrycznych Celikach grupy A spowodowały, że ani Marek Gieruszczak, ani Paweł Przybylski nie byli w stanie wyjechać z parku zamkniętego na drugi etap. Jednak to, co obaj kierowcy pokazali w czasie pierwszego etapu w Wiśle, mogło poważnie zaniepokoić wygrywającego od kilku lat wszystko Mariana Bublewicza, zaś Andrzejowi Koperowi uświadomiło, że Volkswagen Golf GTi nie będzie już wystarczającym sprzętem do trzymania się bezpośrednio za plecami Bublewicza.