Leśniczy wraz ze swoimi współpracownikami potajemnie odkopał mogiłę i dotarł do pierwszej warstwy ciał (leżącej na głębokości ok. 2,5 metra). Świadkowie ocenili wówczas, że skazańcy byli rozstrzeliwani nad krawędzią otwartego grobu, gdyż zwłoki były tak splątane, że niemożliwe było ich wydobycie. W pobliżu miejsca kaźni pracownicy służby leśnej znaleźli również strzępy niemieckich czasopism, w tym oficjalnych organów prasowych SS. Po wojnie dzięki odnalezionym przy zwłokach zapiskom oraz kwitom z więziennego depozytu zidentyfikowano 10 ofiar (w tym jedyną kobietę – Józefę Bielenia). Wszyscy zamordowani byli więźniami Pawiaka.
W trzeciej mogile znajdowały się zwłoki 10 mężczyzn – prawdopodobnie więźniów Pawiaka – rozstrzelanych 7 maja lub 18 lipca 1943 roku. Zgodnie z zeznaniami świadków należały one do ofiar egzekucji odwetowej, przeprowadzonej po zabójstwie aspiranta policji granatowej w Tłuszczu. Skazańcy mieli zostać rozstrzelani przez pluton egzekucyjny złożony z granatowych policjantów pod komendą Hauptmanna Zielschera z niemieckiej Ordnungspolizei. Do zakopania zwłok policjanci zmusili miejscowych chłopów, którym w zamian pozwolono zabrać ubrania należące do zamordowanych.