Satelita byłby sterowany automatycznie w kierunku Słońca przy użyciu niewielkiego żagla słonecznego.
Nawet niewielki satelita tego typu, z 300-metrową pętlą skonstruowaną z miedzianego kabla o przekroju 1 cm2, 2-metrowym odbiornikiem i żaglem o średnicy 10 m, usytuowany w połowie drogi pomiędzy Słońcem a Ziemią, byłby w stanie generować 1,7 megawatów energii. Większe satelity mogłyby wytwarzać znacznie więcej energii.
Poważnym problemem technicznym związanym z obsługą satelitów Dysona-Harropa byłoby przesyłanie wygenerowanej energii na Ziemię. Aby zmaksymalizować ilość wiatru słonecznego docierającego do nich, musiałyby się one znajdować wysoko ponad płaszczyzną ekliptyki, dziesiątki milionów kilometrów od Ziemi. Przy odległościach tego rzędu, nawet bardzo skoncentrowany promień laserowy byłby znacznie rozproszony zanim dotarłby na Ziemię, pokrywając powierzchnię rzędu tysięcy kilometrów kwadratowych. Przy użyciu współczesnych technologii, soczewki skupiające promień lasera musiałyby mieć średnicę rzędu 10 do 100 km.
Drugą opcją jest zastosowanie szeregu stacji przekaźnikowych, co jednak wiązałoby się z większymi stratami energii w trakcie przesyłu.
Przypisy
Kategoria:Kolonizacja Kosmosu Kategoria:Sztuczne satelity