Do ożywienia na giełdzie przyczyniła się sprzedaż papierów wartościowych, środki z której przeznaczono na pokrycie kosztów wymienionych przedsięwzięć, a także występujące w Ameryce Łacińskiej kopalnie złota i srebra (część istniała faktycznie, a część była fikcyjna) oraz dług publiczny, początkowo państw europejskich, a z czasem także latynoamerykańskich.

Niefrasobliwa polityka monetarna Banku Anglii podsyciła boom giełdowy. Bank ten dysponował również ogromnymi rezerwami złota, zgromadzonymi w okresie powrotu do wspomnianego już systemu walutowego opartego na parytecie złota. Owe rezerwy wspomogły rząd brytyjski w obsłudze i konwersji części swojego długu na instrumenty finansowe o niższej stopie zwrotu. Wzrost liczby banknotów i depozytów w banku centralnym Wielkiej Brytanii doprowadził do powiększenia bazy monetarnej, co skłoniło krajowe banki do swobodniejszej emisji pieniądza, który z kolei posłużył im do pokrycia kosztów swej ekonomicznej działalności oraz do spekulacji. Boom na giełdzie przerodził się w bańkę zaraz po tym, jak inwestorzy zaczęli podbijać ceny na rzeczywiste i nieistniejące papiery (jak obligacje ze zmyślonej „południowoamerykańskiej republiki Poyais”).