Zabawy trwają do zmroku, kiedy to towarzystwo zaczyna się powoli rozjeżdżać do domów.

Interpretacja Wacław Borowy, określił Zimę miejską mianem „etiudy metonimicznej” bez intencji satyrycznej. Jest to jego zdaniem ćwiczenie stylistyczne młodego poety, wzorowane na poezji Stanisława Trembeckiego.

Inaczej oceniła wiersz Stefania Skwarczyńska. Jej zdaniem podmiot liryczny z entuzjazmem wypowiada się o urokach zimy, ale brakuje w jego słowach głębszej refleksji, dni młodych upływają na bezproduktywnej zabawie. Zaprezentowana postawa jest jawnie przeciwna ideom głoszonym przez filomatów. Badaczka postawiła tezę, że ten utwór nie jest jedynie realistycznym opisaniem, lecz stanowi zamaskowaną satyrę na taki właśnie tryb życia. Świadczyć o tym może sztucznie kunsztowna warstwa językowa tekstu. Wyszukane, przemyślnie zabawne, a nawet momentami zagadkowe, metonimie służą przedstawieniu najbanalniejszych czynności. Sprawia to, że zobrazowane sceny ulegają heroikomicznemu wyolbrzymieniu. Osobowość autorska stoi poza tekstem i z dystansem oraz ironią przygląda się postawie podmiotu mówiącego i