Kolejne [moje] płótno przedstawia słońce wschodzące nad polem nowej pszenicy. Oddalające się linie bruzd biegną w górę płótna, w kierunku muru i rzędu jasnofioletowych wzgórz. Pole jest fioletowe i zielonożółte. Białe słońce otacza wielka, żółta aureola. Na obrazie tym, w przeciwieństwie do innych próbowałem wyrazić cisze, wielki spokój.

Z listu do brata, napisanego 19 grudnia wynika, że obraz został ukończony i wysłany dzień wcześniej na wystawę Les XX.

Analiza Na pierwszy rzut oka obraz Ogrodzone pole ze wschodzącym słońcem wygląda jak jeszcze jedna wariacja na temat ogrodzonego pola za szpitalem św. Pawła. Płótno jest pełne śmiałych pociągnięć pędzlem, które łączą pola na pierwszym planie ze wzgórzami i niebem na horyzoncie tworząc w ten sposób jedność. Ale w tej jedności tkwi pewien paradoks – artysta zastosował tu dwa punkty zbiegu linii perspektywy, przyciągające wzrok widza w głąb obrazu. Jeden z nich powstał na przecięciu się linii prowadzących do krzewów i wiejskich chałup po lewej stronie, drugi zaś wyznacza słońce i koncentryczne okręgi wokół niego. Widoczne jest tu przeciwstawienie obu perspektyw. Pierwsza z nich to konwencjonalna perspektywa centralna, która była stosowana od czasów renesansu, a wyznaczał ją punkt zbiegu znajdujący się na horyzoncie.