Wobec upadku buntu w Brabancji, Alba dążył do tego, by równie szybko poddały się prowincje północne. Kontynuując politykę zastraszania, doprowadził do nowej masakry 14 listopada w Zutphen, gdzie zginęły setki mieszkańców miasta (ludność liczyła ok. 7500 osób). Na wieść o tym poddały się kolejne miasta we Fryzji (Bolsward, Sneek i Franeker), pozostawiając w rękach oranżystów tylko Holandię i Zelandię (bez Amsterdamu i Middleburga). Alba nie chcąc dać buntownikom szansy na zebranie sił w zimie, postanowił kontynuować politykę terroru i skończyć likwidację powstania.

Ofiarą jego wojsk stało się Naarden. Władze miejskie czyniły przygotowania do poddania się, ale dowódca hiszpański, uznawszy ich działania za nazbyt opieszałe, zezwolił na zabicie każdego mężczyzny, kobiety i dziecka w mieście. W masakrze zginęła prawie cała ludność miasta, nielicznym ocalałym udało się umknąć brodząc w śniegu pod osłoną ciemności.