Podjęte po tym wydarzeniu próby kontynuowania prac kongresu nie udają się: jego uczestnicy rozjeżdżają się z niczym.

Kilka lat później listowny kontakt ze środowiskiem paryskiej lewicy nawiązuje lewicujący inteligent z Polski, Krzysztof Paliwoda. Te kontakty owocują zaproszeniem go do Paryża przez jednego z miejscowych działaczy, Michaela Bernarda. Krzysztof – który nie żywi złudzeń co do rzeczywistego charakteru i perspektyw realnego socjalizmu – w 1980 roku przyjeżdża do Paryża z gotową koncepcją skierowania ruchów lewicowych na „właściwe” tory, to jest, uczynienia z nich ruchu (samo)obrony inteligencji, będącej w jego pojęciu, po „wyzwoleniu” proletariatu, nową klasą uciemiężoną. Tymczasem nad środowiskiem miejscowej lewicy, mimo upływu dziewięciu lat, nadal ciąży tajemnica niewyjaśnionego zabójstwa Pabla Estravadosa.

W książce przewija się, widoczny również w innych powieściach Bojarskiej (np. w Czego nauczył mnie August), motyw jałowości lewicowej ideologii.