Żołnierze ci również posiadali niskie morale. Na ich uzbrojeniu znajdowały się dwa samochody pancerne uzbrojone w dwa działka dwufuntowe, oraz cztery działa 75 mm. Dodatkowe wzmocnienie stanowił batalion libańskich ochotników, który posiadał własną kompanię zmechanizowaną i baterię artylerii.
W odwodzie znajdował się odbudowany Batalion Hittin, który po stratach poniesionych podczas walk w rejonie Nazaretu wycofał się do Syrii, a następnie powrócił i zajął pozycje w obszarze wioski Bint Dżubajl w południowym Libanie. Wzdłuż granicy pozycje zajęły dodatkowe dwa bataliony Arabskiej Armii Wyzwoleńczej, które podlegały jednak dowództwu libańskiej armii. Ich zadaniem było chronienie tyłów Arabskiej Armii Wyzwoleńczej przed ewentualnym oskrzydlającym manewrem izraelskiej armii. Dowództwo nad całością sprawował Fauzi al-Kawukdżi.
Siły Arabskiej Armii Wyzwoleńczej były w owym czasie bardzo zdemoralizowane i posiadały mocno ograniczone zapasy amunicji. Gelber pisze, że połowa arabskich żołnierzy nie miała obuwia, brakowało im koców i wielu chorowało. Praktycznie siły te były niezdolne do prowadzenia regularnych działań taktycznych, i nadawały się bardziej do wojny partyzanckiej niż do uczestniczenia we współczesnej wojnie.