Oblężony kibuc Menara był ostrzeliwany, a arabskie milicje przenikały przez linię frontu i atakowały samochody poruszające się na drodze pomiędzy Rosz Piną a Metulą.
Izraelskie dowództwo nie mogło tolerować takiej sytuacji w tym newralgicznym rejonie północno-wschodniej Galilei. Należy przy tym pamiętać, że w stosunkowo niewielkiej odległości, w rejonie zniszczonego moszawu Miszmar ha-Jarden znajdował się syryjski korpus ekspedycyjny, a na północy była libańska armia. Szef Północnego Dowództwa generał Mosze Karmel uznał, że arabski atak przeprowadzony z terytorium Libanu na przygraniczny kibuc Menara można wykorzystać jako pretekst do przeprowadzenia dużej operacji militarnej i doprowadzenia do usunięcia Arabskiej Armii Wyzwoleńczej z Galilei. Na tym tle doszło do sporu pomiędzy Mosze Karmelem a Dawidem Ben Gurionem i Jigael Jadinem, którzy skłaniali się do przeprowadzenia niewielkiej operacji w celu odblokowania kibuców Menara i Misgaw Am. Jednak w wyniku dyskusji, Ben Gurion doszedł do wniosku, że w przypadku rozpoczęcia dużej operacji wina i tak nie spadnie na Izrael, ponieważ międzynarodowi obserwatorzy UNTSO potwierdzą, że walki rozpoczęła Arabska Armia Wyzwoleńcza. W rezultacie przystąpiono do przygotowań planu operacji Hiram.