Rozkaz ten rzeczywiście został potraktowany poważnie. Sprawą zajęło się nie dwóch wyznaczonych przedstawicieli, ale sam wicedyrektor wraz z obydwoma radcami wojennymi – Winckelmannem i Marquardtem – oraz jeszcze trzema innymi radcami. Za przeprowadzenie kontroli w Diedrichsdorf odpowiedzialny był . Ponieważ to właśnie skargi tutejszych osadników skłoniły króla do wydania rozporządzeń, przygotował on swoje raporty ze szczególną starannością. Wylicza on główne zarzuty podnoszone przez kolonistów i komentuje je, przedstawiając stanowisko Kamery:
Pomimo tych uchybień, radca Winckelmann ocenia mieszkańców Diedrichsdorf krytycznie. W podsumowaniu swojego raportu stwierdza:
W istocie – czy to za sprawą odprawy, czy z własnej woli, czy też może wskutek wojny siedmioletniej – niewielu kolonistów pozostało w Diedrichsdorf. Świadczą o tym akty dziedzicznej własności ziemi, nadane osadnikom w 1786 roku. Praktycznie wszyscy pruscy koloniści – niezależnie od zajęcia i miejsca osiedlenia – otrzymywali swoje gospodarstwa na prawie dziedzicznej własności użytkowej. Oznacza to, że właściciel ziemi (w tym wypadku miasto Stargard) pozostawał jej właścicielem, ale nie mógł usunąć z niej osadnika. Ten ostatni z kolei musiał odprowadzać dla niego czynsz w gotówce lub w naturze.