Po starcie z pasa 08, piloci usłyszeli dziwne dźwięki dochodzące od strony silników. Stwierdzili, że to wina sprężarki i kapitan zmniejszył ciąg, lecz stało się zupełnie odwrotnie. Moc silników wzrosła do pełnych 100%. Kilka sekund później oba silniki zatrzymały się. Kapitan próbował zawrócić na lotnisko Arlanda, ale uznał, że próba skrętu spowoduje przeciągnięcie, dlatego utrzymał maszynę na pierwotnym kursie. Do kabiny wszedł kapitan Per Holmberg, lecący jako pasażer, który pomógł załodze, m.in. włączył generator pomocniczy APU. Samolot bez mocy silników rozbił się na małej polance w lesie 15 km od lotniska. Kadłub przełamał się na trzy części. Nikt ze 129 pasażerów nie zginął.

Przyczyny Szwedzka komisja do spraw badania wypadków lotniczych SAIB stwierdziła w raporcie, że piloci postąpili poprawnie, a awarię spowodowały inne czynniki. Skrzydła zostały odlodzone niedokładnie. Co prawda pracownik SAS-u sprawdzał ich powierzchnię, ale tylko od strony noska, podczas gdy lód zgromadził się w dalszej części profilu. Pracownik nie miał schodków, dzięki którym mógłby wejść na skrzydło i dokładnie je sprawdzić.