W 1978 wziął udział obok Boba Marleya i innych gwiazd reggae, w One Love Peace Concert w Kingston – koncercie, który miał pogodzić walczące ze sobą (również zbrojnie) jamajskie ugrupowania polityczne. Większą część jego koncertu zajmowały przemówienia skierowane do obecnej na widowni elity politycznej. Był to wybuch gniewu, frustracji i rozczarowanie sytuacją na wyspie. Ośmieszył polityków zwracając się do nich niezrozumiałą dla elit jamajską gwarą (liderzy polityczni wywodzili się z białej mniejszości). Na reakcję nie musiał długo czekać, kilka tygodni po koncercie został (nie po raz pierwszy) dotkliwie pobity przez policjantów, napastnicy zostawiając jego ciało byli przekonani, że Tosh nie żyje, tylko dzięki pomocy znajomej pielęgniarki został uratowany. Echa spotkań Tosha z policją słychać w piosenkach Mark of the beast i No mercy.
Wśród publiczności na One Love Peace Concert był Mick Jagger z The Rolling Stones, na którym koncert Tosha wywarł duże wrażenie. Jagger zaproponował Toshowi współpracę. Kolejne albumy ukazały się w wytwórni The Rolling Stones Records. Występy Tosha otwierały amerykańską trasę Rolling Stonesów w 1978.