Wytrwał w swym postanowieniu i do końca swego życia nie wypił nawet jednego łyka alkoholu, ani nie zapalił papierosa czy cygara. Wydarzenie to ujawniło jedną z najistotniejszych cech charakteru Boyle'a – żelazną konsekwencję, z jaką potrafił realizować swoje postanowienia.

Choć małżeństwo Boyle'a było nieudane, przetrwało dziewięć lat. W tym czasie Mildred zachodziła sześć razy w ciążę, z czego urodziło się czworo zdrowych dzieci. Gdy ostatecznie doszło do rozwodu, matka otrzymała prawa do opieki na dwojgiem młodszych dzieci, podczas gdy Boyle nad starszymi – córką Florą i synem Josephem Juniorem. Młodszych dzieci już nigdy nie zobaczył. Starsze też nie miały wiele pociechy z ojca. Boyle oddał je pod opiekę dziadków w Woodstock. Pożegnał je na dworcu kolejowym, nie zachodząc nawet do domu swych rodziców i udał się w dalszą podróż w swych interesach. Choć trudno Boyle'a uznać za wzorowego ojca, dwoje dzieci, nad którymi roztoczył prawną opiekę, wspominało go zawsze bardzo dobrze – zwłaszcza Flora, którą uznaje się za pierwszego biografa ojca.