Herodot pisze o niej w swoich Dziejach z zachwytem: (...) ona, co po śmierci swojego męża sama rządziła i choć miała młodego syna, szła na wojnę z wrodzonej odwagi i dzielności, nie będąc do tego wcale zmuszona.(...) Stała na czele mężów z Halikarnasu, Kos, Nisyros i z Kalydny, wystawiwszy pięć okrętów. Z całej floty były jej okręty po sydońskich najsłynniejsze, a ze wszystkich sprzymierzeńców ona udzielała królowi najlepszych radHerodot, Dzieje, Ossolineum, Wrocław 2005, księga VII, 99.. W trakcie bitwy pod Salaminą Artemizja odznaczyła się w sposób niezwykły. Gdy sama na swoim okręcie uciekała przed okrętem attyckim, wpadła na zaprzyjaźniony okręt Kalyndyjczyków, na którym płynął ich król Damasitymos, doprowadzając tym do jego zatopienia. Herodot sugeruje, że być może nie był to przypadek, ponieważ gdy bawili nad Hellespontem, (Artemizja) miała z nim zwadęHerodot, Dzieje, Ossolineum, Wrocław 2005, księga VIII, 87.. W opinii doradców Kserksesa dzielna kobieta zyskała uznanie, gdyż mylnie wzięto zatopiony okręt za grecki (z kalyndyjskiego okrętu nikt nie przeżył). Z kolei kapitan attyckiego okrętu widząc manewr Artemizji, mylnie sądził, że ma do czynienia z sojuszniczym okrętem i zaprzestał pościgu. To ją miał mieć na myśli król Kserkses, gdy po przegranej bitwie powiedział: mężowie stali się u mnie kobietami, a kobiety mężami.