W końcu jego proceder kradzieży samochodu tej samej marki i w tym samym kolorze, powoduje powołanie przez MO specjalnej grupy dochodzeniowej (zwłaszcza że łupem Rudego w pewnym momencie pada nawet „maluch” majora milicji). Donos „życzliwego” sąsiada sprawia, że w końcu milicja wpada na trop Rudego. Jednak dla zmylenia pościgu, ostatnim łupem Rudego pada „maluch” w kolorze granatowym i to właśnie w nim „nakrywają” go milicjanci. Rudy siedzi w celi pełen niespokojnego oczekiwania na odsiadkę. Po laboratoryjnych badaniach auta, w którym złapała go milicja, okazuje się jednak, że granatowy maluch to w rzeczywistości pierwsze auto Rudego, które nabył legalnie i które po kradzieży zostało przelakierowane. Jedyny zarzut, jaki może mu postawić prokurator, to kradzież własnego samochodu, Rudy zostaje więc zwolniony.
W ostatniej scenie filmu Rudy opuszcza areszt, a zwrócony mu granatowy maluch, niekierowany przez nikogo, podąża za nim.