Wiedział, że szarżować może tylko niespodziewanie, na nieprzyjaciela zdezorganizowanego lub niegotowego do walki, na tabory, biwaki itp.” – pułkownik wojska polskiego Zbigniew Załuski

Dzięki wyposażeniu polskiej armii w broń pancerną oraz przeciwpancerną kawaleria nie musiała dokonywać w kampanii wrześniowej samobójczych szarż na niemieckie czołgi. Jednostki ułańskie zorganizowane były w podobny sposób jak dragoni. Konie służyły kawalerzystom jedynie do transportu i po dojechaniu na miejsce bitwy kawalerzyści walczyli spieszeni jak piechotaBogusław Polak, Lance do boju. Szkice historyczne z dziejów jazdy wielkopolskiej X wiek-1945, KAW, Poznań 1986, s. 315, „Należy (...) stanowczo podkreślić, wbrew propagandzie niemieckiej, że kawaleria wprawdzie przemieszczała się konno, lecz do walki stawała z reguły w szyku pieszym”.Steven J. Zaloga, Polska 1939. Blitzkrieg, AmerCom SA, Poznań 2009, , s. 30 „Konie zapewniały mobilność, ale kawaleria stawała do walki spieszona, używając karabinków i innej broni piechoty”.Cezary Leżeński, „Zostały tylko ślady podków...”, KAW 1984, str.68 „Ułani i strzelcy konni walczyli jak zwykła piechota, koni używali jedynie do przenoszenia się z miejsca na miejsce”., wykorzystując przeciw czołgom posiadaną broń przeciwpancerną.