Włosiński rozmawia z mieszkańcami Krynicy, próbując ustalić tożsamość niespodziewanego gościa. Niewiele się dowiaduje – słyszy tylko, że Nikifor pochodzi od matki niemowy i nieznanego ojca (jedna z krynickich plotek głosi, że był nim Aleksander Gierymski). Mimo sporych wątpliwości, decyduje się zająć Łemkiem; nie zostawia go nawet, gdy okazuje się, że ten choruje na gruźlicę. Włosiński mierzy się z konsekwencjami swojego wyboru – roztaczając opiekę nad bezradnym samotnikiem, rezygnuje z własnych ambicji twórczych i traci rodzinę. Jego żona, dbając o zdrowie swoje i córek, wyprowadza się z miasta.
Opiekun Nikifora, mimo początkowej niechęci do malarstwa ludowego, staje się ambasadorem jego sztuki. W 1967 doprowadza do wystawy prac w warszawskiej Zachęcie. Nie odstępuje go na krok, załatwia specjalistyczne leczenie, gdy stan łemkowskiego twórcy się pogarsza. Film kończy się sceną w szpitalu. Do Włosińskiego czuwającego przy łóżku umierającego Nikifora przyjeżdża żona.