Kolejną charakterystyczną cechą wózków saturacyjnych było źródło pochodzenia wody: miejska sieć wodociągowa (podłączano je gumowymi wężami do ulicznych hydrantów).

Istniały też samoobsługowe saturatory stacjonarne, usytuowane w przeważnie w sanatoriach lub domach wczasowych, w tak zwanych pijalniach wody sodowej. Napój otrzymywało się po wrzuceniu monet lub żetonów. Czasami (samoobsługowe saturatory uliczne) szklanki mocowano na specjalnych łańcuchach lub linkach w celu zabezpieczenia naczyń przed kradzieżą.

W Polsce najczęściej używany był opisany wyżej zestaw przewoźny. W warunkach domowych wodę sodową robiło się w syfonach.

Mimo że w okresie PRL dostępne były różne rodzaje wód mineralnych i innych napojów chłodzących (oranżada), a już od lat siedemdziesiątych na rynku polskim pojawiła się Coca-Cola i Pepsi-Cola, to jednak z powodu ilościowych braków tych napojów w sklepach praktycznie do czasów przełomu gospodarczego w 1990 roku można było jeszcze spotkać liczne wózki z wodą sodową. Ostatni saturator w Polsce wyparty został przez tanią wodę gazowaną w jednorazowych butelkach PET około 1995 roku.