Historia Okoliczności powstania mereologii po części wyjaśnia Kotarbiński (cytat za Woleńskim):I oto zdarzyło się, że Leśniewski (a było to bodaj tuż niemal przed wojną światową) podjął się odczytu o antynomii Russella [...]. Otóż przygotowując się do owego odczytu nasz prelegent w pewnej chwili stwierdził, że obmyślona przezeń krytyka omawianej antynomii zawiera błąd, «leży w gruzach», jak zwykle był mawiać w podobnych przypadkach. Prawdziwa rozpacz! Za parę godzin odczyt, słuchacze się zejdą, sytuacja grozi kompromitacją. Postanowił tedy maksymalnie wytężyć uwagę, pomagając sobie chrupaniem czekolady. A rezultat był taki, że wedle jego własnej diagnozy z czekolady urodziła się mereologia. Bo czyż nie jest jasne, że chociaż coś, co jest M-em, jest przeto elementem klasy M-emów, jednak bynajmniej nieprawda, że coś, co jest elementem klasy M-emów, samo też musi być M-em z tej racji.