Nazywam istniejącą każdą rzecz, jaką można ugryźć, dotknąć, powąchać. Swoją rękę mogę ugryźć, dotknąć, powąchać, a zatem ona istnieje, czyli istnieje również świat.” Idealista na to: „To jest wulgarne.” Realista zaś: „Być może, lecz ja tak definiuję istnienie, że można o tym dyskutować. Ty nie.”

Realizm i zdrowy rozsądek – tak najkrócej scharakteryzować można filozofię Moore’a. Te dwie cechy przypisać można całemu nurtowi analitycznemu. Moore zasugerował, że powodem, dla którego tak trudno jest odpowiadać na pytania filozoficzne, jest okoliczność, że nie jest jasne, o co chodzi w pytaniu. Jego rozważania, opierające się o zdroworozsądkową analizę pojęć, stanowią zarówno próbę wyprowadzenia brytyjskiej filozofii z impasu, który spowodowany był mętnością angielskiego heglizmu, jak i restauracji filozofii jako analizy przeciwstawionej syntezie, która nie jest oparta na rzetelnej analizie. Analiza nie była dla niego sztuką dla samej sztuki, nie utożsamiał również filozofii z analizą, nie twierdził też, że filozof ma jedynie analizować zdania czy pojęcia. Celu swojej filozofii upatrywał w stworzeniu systemu, innego od dotychczasowych, bo opartego o analizę występujących w nim pojęć.