Kolumna Legionu prawdopodobnie poruszała się bez należytego rozpoznania i zabezpieczenia. Do wsi wjechał bowiem tylko samochód osobowy z dwoma oficerami niemieckimi, ukraińskim tłumaczem o ps. „Kotio” oraz niemieckim kierowcą. Poszukiwali oni kwater na nocleg dla oddziału. Pododdziały ULS pozostawały w tym czasie w pogotowiu na obrzeżach Chłaniowa. Na głównej drodze, nieopodal miejscowego kościoła, doszło do przypadkowego spotkania samochodu z furmankami, na których znajdowali się ranni sowieccy partyzanci. Wywiązała się chaotyczna wymiana ognia, w wyniku której zginął niemiecki dowódca legionu SS-Hauptsturmführer Siegfried Aßmuß, a szofer został niegroźnie ranny. Drugi oficer niemiecki oraz „Kotio” zdołali zbiec i dołączyć do głównych sił ULS. Ranny kierowca ukrył się w zbożu i następnego dnia rano dołączył do legionistów.

W nocy pododdziały ULS dokonały rozpoznania terenu i otoczyły Chłaniów. Uczyniły to jednak na tyle powoli, że polscy i sowieccy partyzanci oraz większość ludności cywilnej zdołali opuścić wieś. Tymczasem nad ranem ukraiński dowódca Legionu płk Wołodymyr Herasymenko zarządził pacyfikację Chłaniowa w odwecie za zabicie Aßmussa.