Celu nie osiągnął, gdyż przebywającemu w Argos Alkibiadesowi udało się przekonać sojuszników do wytrwania przy Atenach, a nawet do zaatakowania, jeszcze przed upływem rozejmu, arkadyjskiego Orchomenos. Agisa spotkały w Sparcie zarzuty, że nie wykorzystał swej militarnej przewagi. Również członkowie Symmachii Spartańskiej, oburzeni, że zmarnowana została okazja do pokonania wroga, odwołali swoje wojska.
Agis pozostał co prawda nadal wodzem, ale w nowej wyprawie na Argos dodano mu dziesięciu doradców, bez których nie mógł podjąć żadnej politycznej decyzji. Dodatkowo nad królem wisiała w razie niepowodzenia groźba zrównania jego domu z ziemią i kara w wysokości 100 000 drachm. Tak zmotywowany Agis, pomimo że dysponował teraz o wiele mniejszą armią, zwyciężył Argiwów i ich sprzymierzeńców. Przeciwnicy, chcąc pokonać Agisa, zanim połączy się on z wojskami innych miast Symmachii, zaatakowali niespodziewanie pod Mantineją (418 p.n.e.). Składająca się głównie ze Spartan armia Agisa, pomimo pierwszego zaskoczenia, świetnie poradziła sobie z atakiem 10 000 hoplitów argiwskich wspomaganych przez posiłki ateńskie i wojska z Mantinei, Kleonaj i Orenaj. Nieprzeciętnymi zdolnościami dowódczymi wykazał się Agis, sprawnie przegrupowując swoje oddziały zaskoczone w marszu. Bitwa zakończyła się klęską Argiwczyków. Zginęło ich około 1000.