W tym czasie zaskoczony hetman wielki Stanisław Jabłonowski na wieść o pojawieniu się Tatarów wydał zarządzenia mobilizacyjne i przystąpił do pospiesznej koncentracji wojsk pod Lwowem, dzięki czemu zdołał pod miastem zgromadzić około 4 tysięcy żołnierzy.
Bitwa Tatarzy, chcąc wykorzystać zaskoczenie, wbrew swym zwyczajom podchodząc pod miasto nie podpalili okolicznych wsi. Będąc blisko celu Tatarzy dowiedzieli się od złapanego szlachcica o koncentracji polskich wojsk, postanowili więc zaatakować Lwów od północy. Tak postępując, swoim nagłym pojawieniem się 11 lutego naprawdę zaskoczyli Polaków, a ułatwieniem był fakt, że w tym czasie we Lwowie odbywały się huczne zabawy na magnackich weselach. Tatarzy po nieudanych atakach na most częścią sił obeszli stanowiska polskie na przedmieściach, zmuszając zagrożone otoczeniem wojsko polskie do cofnięcia się pod same mury Lwowa. Odwrót przyniósł Polakom znaczące straty, a duża grupa Tatarów zdołała wedrzeć się przez bramę do samego miasta. Sytuacja stała się dramatyczna, toteż na mury i baszty ruszyły tłumy mieszczan i okolicznych chłopów. Strzelano do Tatarów nie tylko z broni ręcznej, ale także z hakownic i śmigownic. Doszło do zażartych walk, które trwały do 12 lutego. Polska kawaleria musiała walczyć z Tatarami w wąskich uliczkach.