Pytania takie zakładają, że istnieć muszą teorie, które będą stawiać czoła tym problemom, insynuują one również, że teorie te wymyślone muszą być przez specjalistów, tj. intelektualistów, którzy to określają strukturę społeczeństwa, wyjaśniają co jest, a co nie jest możliwe, mówią każdemu co ma robić. Lecz, zauważa Feyerabend, w wolnym społeczeństwie intelektualiści to tylko jedna z tradycji. Nie mają żadnych specjalnych praw, a ich poglądy nie są przedmiotem specjalnego zainteresowania. Problemy winny być rozwiązywane nie przez specjalistów (choć ich rady nie należy lekceważyć), lecz przez zainteresowanych nimi ludzi, w połączeniu z ideami, które są przez samych ludzi określane jako wartościowe, oraz przy pomocy procedur, które oni uznają za najwłaściwsze. Wolne społeczeństwo wyrośnie z tego typu działań, a nie z teorii wymyślanych przez specjalistów. Nie ma już więcej potrzeby, aby rozwój prowadzony by za pomocą abstrakcyjnych idei filozoficznych, takich jak marksizm. Ci, którzy będą w tym partycypować używać będą rozmaitych idei, różne grupy uczyć się będą wzajemnie od siebie, dla wspólnych potrzeb adaptować będą swoje własne poglądy i w związku z tym powstawało będzie tymczasowo wiele jednoczących ideologii.