Niestety, w trakcie starcia zniszczona została radiostacja, dlatego nie można było przekazać sprawozdania z przebiegu starcia.
Odgłosy bitwy w Dajr Ajjub spowodowały, że 52 Batalion utracił element zaskoczenia w natarciu na Wzgórze 395. Wystrzelone przez Jordańczyków race świetlne, oświeciły izraelskich żołnierzy nacierających głębokim wąwozem. Pomimo to kontynuowali natarcie zadając straty jednej jednostce Legionu Arabskiego. Około godziny 4 rano batalion wstrzymał swoje natarcie i rozpoczął odwrót do Sza’ar ha-Gaj. Dowódca batalionu twierdził później, że z powodu utraconego elementu zaskoczeniu i braku wsparcia 72 Batalionu, nie widział on możliwości dalszego kontynuowania natarcia w głąb wrogich pozycji. Obawiał się on odcięcia i utraty wielu żołnierzy w walkach w okrążeniu. Decyzję tę Jakub Frołow podjął bez konsultacji z dowódcą operacji Szelomo Szamirem, który później oskarżył go o brak determinacji, brak dyscypliny i tchórzostwo.