Odwołany przez rząd Władysława Sikorskiego na fali antysanacyjnych rozliczeń po agresji III Rzeszy i ZSRR na Polskę, pracował potem dla władz mandatowych Palestyny.

26 lutego 1948 został uprowadzony z domu, przewieziony do wsi Sheikh Badr pod Jerozolimą i tam zastrzelony wraz z dziennikarzem Stefanem Arnoldem. Nazajutrz po zabójstwie anonimowy informator zadzwonił na policję z informacją, że zabójstwa dokonała izraelska grupa Lechi, z powodu rzekomej współpracy mężczyzn z Arabami. Izraelscy historycy Gideon Remez i Isabella Ginor przypuszczają, że mordu dokonano z komunistycznej inspiracji. Obaj zabici byli bowiem zdeklarowanymi antykomunistami i wrogami Sowietów, a z samą Lechi Hulanickiego łączyła długoletnia współpraca i osobista przyjaźń z jej liderem Abrahamem Sternem. Było to zarazem kolejne w tym okresie zabójstwo polskich weteranów w Palestynie. Odbiło się ono szerokim echem, nie tylko w Palestynie. Wśród palestyńskiej Polonii spowodowało masowe przeprowadzki z dzielnic żydowskich do arabskich.

Został pochowany w polskiej kwaterze cmentarza katolickiego na górze Syjon. Był żonaty z Wiktorią, miał z nią trzy córki: Barbarę (ur. 1936 r., późniejszą projektantką mody), Beatrice (ur. 1938) i Birutę „Bibę” (ur. 1942).