Tygodnik miał nadtytuł: „Tygodnik autorów niepokornych”.
Magazyn od momentu powstania poddawał krytyce wybranych dziennikarzy i liberalne tytuły, w tym Monikę Olejnik, Tomasza Lisa, Adama Michnika oraz całą redakcję „Gazety Wyborczej”, oskarżaną przez Wildsteina o bycie rzekomym „biurem prasowym ambasady Federacji Rosyjskiej”. Pismo promowało zdaniem lewicowego publicysty Jakuba Dymka model „dziennikarstwa tożsamościowego”, opartego na silnie zorientowanej ideologicznie interpretacji wydarzeń, które media głównego nurtu opisywały jako rzekomo „obiektywne”. „Uważam Rze” promowało światopogląd konserwatywny, kładąc nacisk na rolę rodziny i tradycyjnego małżeństwa, kwestionując liberalną demokrację, zasadność przynależności Polski do Unii Europejskiej i heroiczny mit powstania warszawskiego. Przedmiotem krytyki pisma była również liberalnie zorientowana klasa średnia, którą Mazurek określał mianem „lemingów”.
Do zmiany profilu pisma nastąpiło po zmianie większościowego udziałowca „Uważam Rze” i „Rzeczpospolitej” na spółkę Gremi Media, której właściciel Grzegorz Hajdarowicz nie akceptował kursu promującego teorie spiskowe katastrofy w Smoleńsku.