W wydanej przed Bogactwem narodów, w 1759 Teorii uczuć moralnych Smith wskazał na istnienie redystrybucji społecznej, również posługując się metaforą niewidzialnej ręki.
Niezależnie od tego, Smith pozostaje w powszechnym odbiorze głównym reprezentantem liberalizmu ekonomicznego, zaś przypisywane mu poglądy są kompilacją wcześniejszych opinii Hobbesa, Mandeville’a i późniejszych Herberta Spencera czy wręcz Ayn Rand„Tak się złożyło, że Bogactwo narodów nadal jest błędnie interpretowane. Smitha często przedstawia się jako sukcesora myśli nie tylko Mandeville’a, lecz także Thomasa Hobbesa, jako propagatora idei o egoistycznych pobudkach ludzkiej natury. Skoro nieskrępowany egoizm jednostki wystarcza do kierowania społeczeństwem, moralność jest czymś zbędnym, bo rynek wszystko (zarówno to, co dobre, jak i to, co złe – zwłaszcza złe) ustawia tak, aby służyło dobru ogółu. Społeczeństwo można więc (lub trzeba) budować na samolubstwie. Krótko mówiąc, człowiek odnosi wrażenie, jakby zamiast Smitha słuchał innych, na przykład Hobbesa (walka wszystkich przeciwko wszystkim), Mandeville’a (niewidzialna ręka rynku z grzechu robi cnotę), Herberta Spencera (obrona rynkowego darwinizmu i minimalistycznego państwa) lub Ayn Rand (redukcjonizm i skrajny egoizm). A Adam Smith wcale w ten sposób nie myślał, ani razu.