W tym czasie do Jüterboga przybywa kaznodzieja odpustowy dominikanin Jan Tetzel, który w jarmarczny sposób sprzedaje listy odpustowe strasząc mękami czyśccowymi dla tych, którzy nie zapłacą za ich wykup (Dochód z ich sprzedaży przeznaczony był po połowie na budowę nowej bazyliki św. Piotra w Rzymie i na spłatę długu zaciągniętego w banku Jakuba Fuggera przez komisarza odpustowego w Niemczech arcybiskupa Magdeburga i biskupa Halberstadt Albrechta Hohenzollerna za łapówkę dla Stolicy Apostolskiej za Arcybiskupstwo Moguncji).

Luter w swoim kościele potępił sprzedaż odpustów, nazywając je "tylko kawałkiem papieru". Wkrótce przybija do drzwi katedry zamkowej 95 tez otwierając debatę odnośnie do odpustów. W następstwie tego jest wezwany do Augsburga, aby stanął przed obliczem legata papieskiego kardynała Kajetana i bezwarunkowo odwołał błędy zawarte w tezach bez wdawania się w żadne dysputy. Luter jednak nie odwołał żadnej ze swoich tez.

Jego życie jest w niebezpieczeństwie. Ucieka i chroni się u swojego protektora elektora saskiego Fryderyka III Mądrego, który odmawia kardynałowi wysłania Lutra do Rzymu.