Polscy marynarze, nie mając radiostacji, zaczęli z wysypywanego na lód węgla układać napisy będące sygnałami dla niemieckich ratowników, którzy z samolotów obserwowali uwięzione statki: pomysł Polaków został potem zastosowany na polecenie niemieckich ratowników przez inne jednostki. Dowódcą statku podczas tego rejsu był kpt. Karol Ryncki.
Z pomocą uwięzionym statkom przyszły niemieckie samoloty dokonując zrzutów zaopatrzenia, co na kilka dni poprawiło sytuację, ale wkrótce nadeszła mgła, a zachodni wiatr jął spychać pole lodowe na otwarty Bałtyk. Dopiero tam, po prawie sześciu tygodniach, odnalazł polski statek pancernik „Elsaß” i utorował mu drogę. W 12 godzin później „Tczew” był już w Kilonii.
Od kwietnia 1930 r. obsługiwał, razem ze statkiem „Chorzów”, pierwszą polską linię regularną Gdynia/Gdańsk–Lipawa–Ryga–Tallinn–Helsinki. Później pływał w trampingu lub na różnych liniach regularnych w żegludze małej, m.in. do Hamburga i zachodniej Finlandii.