Ludzie, jeden po drugim, zaczęli podążać w poszukiwaniu domeny owego tajemniczego, nieznanego władcy. Ku zdziwieniu pana, również stary sługa wybrał się w podróż. Bo czy może być coś nieprawdą, skoro tak wielu uwierzyło. Czwarty król Szlachetny król zobaczył gwiazdę, zwiastującą narodziny Króla Miłości. Postanowił udać się do ziemi żydowskiej i oddać mu pokłon. Przygotował wspaniałą wyprawę, zabierając ogromny rubin dla Jezusa. Po drodze natrafił na rozmaite przeszkody, wobec których zawsze po królewsku stawał na wysokości zadania, okazując się być dobrym człowiekiem, filantropem i niezmordowanym organizatorem. Raz nawet o mały włos nie stracił życia, opiekując się chorymi na cholerę mieszkańcami pewnej krainy. Gdy przybył do Ziemi Judzkiej nie miał już ze sobą rubina, za który wcześniej wykupił swoich towarzyszy podróży. Gwiazda, wskazująca cały czas drogę, świeciła coraz słabiej. Czwarty król spotkał Jezusa, będąc już starcem. Jezus okazał mu współczucie, sam dźwigając krzyż na Golgotę. Tytus – syn kowala Pewien kowal żywo interesował się fechtunkiem, miał wielu przyjaciół wśród gladiatorów, dla których wykuwał zbroje, hełmy i miecze. Walczył nawet na arenie, ale tylko do ślubu z ukochaną dziewczyną. Wtedy bez końca poświęcił się kowalstwu, zarabiając w ten sposób na utrzymanie swojej rodziny.