Lumsden z Wilsonem, tworząc 1981 roku hipotezę koewolucji genetyczno-kulturowej, wprowadzili pojęcie kulturgenu, który jest odpowiednikiem zaproponowanej wcześniej przez Richarda Dawkinsa jednostki dziedziczenia kulturowego pod nazwą memu. W ujęciu memetycznym szybsze zachodzenie ewolucji kulturowej jest związane z tym, że w biologii zachodzi głównie pionowy transfer genów, natomiast w kulturze poziomy transfer memów.
W sporze między zwolennikami wpływu genów a zwolennikami wpływu wychowania na zachowanie człowieka ci pierwsi zakładają, że smycz genetyczna jest krótka, a kultury mają wspólne cechy podstawowe. Zwolennicy wpływu wychowania, odwrotnie, albo odrzucają koncepcję smyczy, albo twierdzą, że jest ona bardzo długa, a zróżnicowania między kulturami mogą być dowolne. Biolodzy podejmujący kwestię wpływu uwarunkowań genetycznych na zachowania nie odrzucają wpływów środowiskowych, biorą natomiast pod uwagę kwestię normy reakcji. Oznacza to, że w różnych środowiskach różnie może przejawiać się ekspresja genów i wykształcać mogą się odmienne cechy fenotypowe, w tym zachowania. Argumentem za względnie krótką smyczą są uniwersalia kulturowe, których listę w 1945 opublikował George Peter Murdock.