21) i szeregowi: Filipp Popławski (l. 20), Anatolij Kriuczkowski (l. 22) oraz Iwan Fiedotow (l. 20). Wcześniej załoga nie była informowana o zbliżającym się zagrożeniu. Jedna z kilkunastometrowych fal zalała radiostację. Skąpe racje żywnościowe (trochę kaszy, trzy puszki wołowiny, bochenek chleba i dwa wiadra kartofli), pomimo racjonowania w końcu się wyczerpały. Załoga zaczęła więc jeść skórzane pasy, paski od zegarków, buty. Żołnierze próbowali posilać się mydłem i pastą do zębów, które w owym czasie były jeszcze produkowane z naturalnych komponentów. Wiele lat później powstała legenda, że zjedli nawet elementy harmonii. Wodę pitną odzyskiwali początkowo z osadzającego się na barce lodu, a następnie, wraz z ociepleniem, czerpali z układu chłodniczego dieslowskich silników barki (w sumie 120 litrów). Za opał mieli opony odbijaczowe wiszące na burtach barki i trzy pudełka zapałek. Sytuację dryfujących komplikował fakt, że rejon w którym się znaleźli stanowił obszar prób radzieckich rakiet balistycznych i do 1 marca znajdował się w obszarze zakazanym dla wszelkich rejsów. Między innymi z tego powodu nie wszczęto poszukiwań. Sam fakt zniknięcia barki oczywiście zauważono, jednak od razu uznano ją za zaginioną bez wieści, o czym poinformowano rodziny załogi.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Dryf barki T-36 · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.