Okres obowiązywania prohibicji był typowym przykładem zasady niezamierzonych skutków.
Reformatorzy otwarcie twierdzili, że prohibicja została wprowadzona przeciw powszechnie znanym pijackim przyzwyczajeniom imigranckich robotników. Efektem jej wprowadzenia było jednak przyczynienie się do wewnętrznej konsolidacji mniejszości narodowych, zamiast zachęcenia ich do przejmowania amerykańskiego sposobu życia. W okresie I wojny światowej szczególnie trafiała do przekonania opinii publicznej argumentacja, że zboże potrzebne na chleb dla wojska wykorzystywane jest do produkcji piwa, a właściciele browarów to w większości Niemcy.
W wyniku poprawki wydział do spraw prohibicji włączono do ministerstwa skarbu, ale kolejni prezydenci odmawiali przeznaczenia środków na jego działalność. Właściwie wówczas ukształtowała się zorganizowana przestępczość (mafia): w Chicago – głównie włoska (kontrolowała 50% handlu) i irlandzka, w Nowym Jorku – żydowska (50%) i m.in. polska (12%).
W rezultacie można było pić alkohol częściej, w gorszych warunkach, gorsze gatunki i po wyższych cenach. Ustawa skonfliktowała społeczeństwo amerykańskie, dzielące się na „suchych”, tj. zwolenników prohibicji, i na „mokrych”, czyli jej przeciwników.