Beauvoir, z wynikiem słabszym o dwa punkty, była druga.
Powszechnie uważa się, że to Jean Paul Sartre przemienił Simone de Beauvoir ze statecznej córki francuskiej burżuazji w niezależną myślicielkę. Nie jest to jednak prawda – Sartre jedynie zachęcił ją do tego.
Sartre uważał, że małżeństwo byłoby dla niej pułapką. Nie była to obezwładniająca namiętność – przyznała w dzienniku – ale jest to szczęście. Sartre nie wspominał o małżeństwie; zamiast tego zaproponował umowę, początkowo na dwa lata. Sartre od początku wyraźnie zaznaczył, że nie jest zainteresowany monogamią. Odradzał to również Simone. Miłość między nimi nazywał konieczną. Byli „tego samego gatunku” i mieli kochać się aż do śmierci, ale nie powinni wyrzekać się miłości „przypadkowych”, czyli drugorzędnych. Sartre wierzył głęboko, że w miłości nie chodzi o posiadanie. Gdy Beauvoir podniosła drażliwy temat zazdrości, odparł, że jeśli będą sobie mówić wszystko, jedno nie poczuje się nigdy wyłączone z życia drugiego.