Bezpośrednio po wykonaniu poprzedniego zadania Eurysteusz obmyślił dla Heraklesa nową pracę. Syn Zeusa zimą wyruszył w okolice Erymantu po dzika, którego miał dostarczyć władcy żywego. Zadanie nie było łatwe. Herakles przez wiele miesięcy poszukiwał dzika po lasach. Jednocześnie gościł u centaura imieniem Folos pochodzącego z Foloe i wdał się z nim w spór o wino, w wyniku którego zabił wiele centaurów. Po pogrzebaniu nieszczęśliwie zmarłego Folosa wrócił do łowów. W końcu jednak udało mu się wytropić dzika. Tutaj znowu wersje się różnią. Wedle jednej z nich pochwycił dzika w sieć. Wedle innej krzykiem wypłoszył zwierzę z gęstwiny i długotrwale gonił je w głębokim śniegu aż do utraty sił przez zmęczonego odyńca, który doznał omdlenia czy też ugrzązł w śniegu. Wersję tę podają Parandowski i Grimal. Łowca wziął wielkiego dzika na plecy czy na ramiona i poszedł z nim do króla Myken. Władca, tchórzliwej natury, przeraził się zwierzęcia i skrył się w wielkiej kadzi ze spiżu bądź beczce, znajdującej się we wnętrzu jego pałacu. Później jednak zaliczył Heraklesowi pracę i wysłał go ponownie celem uprzątnięcia stajni Augiasza bądź pochwycenia łani ceryntyjskiej.

Kły mające należeć do dzika z Erymantu okazywano w Kume w Kampanii.