Był to w jego życiu szczególnie trudny okres, w którym musiał wykazać hart ducha i silną wolę popartą ogromnym wysiłkiem fizycznym, by dostosować się do „nowego” życia, by uwierzyć w siebie, a swoją przyszłość ujrzeć w jaśniejszych barwach. W zmaganiach tych nie był osamotniony, podporą była rodzina, a szczególnie żona Jolanta. Szukał zajęć twórczych, by poprzez pracę odnaleźć sens życia, także czerpać satysfakcję, że nie tylko bierze, ale i coś daje z siebie. Chciał czuć się potrzebnym. Mozolnie i wytrwale ćwiczył leworęczność, gdyż tylko lewa dłoń była sprawna. Od 1977 r. rzeźbił w drewnie, ale z upływem czasu „odkrył dla siebie” linoryt i w tej technice tworzył przez lata. Od 1980 r. zaczął haftem krzyżykowym wyszywać obrusy, serwetki, bieżniki, tworząc własne interesujące wzory, inspirowane m.in. folklorem góralskim. Główną jednak dziedziną twórczości jest linoryt, a tematy tworzonych linorytów to m.in. zabytkowa architektura Starego Sącza, i innych miejscowości kraju, rośliny, zwierzęta, kompozycje kwiatowe. Także motywy numizmatyczne i heraldyczne. Na niektórych linorytach przedstawiał też ludzi. W miniaturowych kompozycjach graficznych - w ekslibrisach, przejawiał się najpełniej jego talent i inwencja twórcza, łączące doskonałość rysunku z pomysłowością i fantazją.