Barbaja zadbał o to by w dniu otwarcia odbudowanego teatru olśnić widzów bogactwem scenograficznym. Był pałac i zaczarowany ogród czarodziejki Armidy, rydwan ciągnięty przez smoki, który na rozkaz Armidy zamienia się w klomb kwiatów, nimfy, demony, chmury, sztuczne ognie. Mimo to publiczność przyjęła premierę opery chłodno. Kurtyna opadła przy ogólnym milczeniu – pisał korespondent Nuovo Osservatore Veneto – a zwolennicy Rossiniego krokiem ociężałym i powolnym wyszli, zamyśleni, z teatru. Prasa neapolitańska nie szczędziła kompozytorowi krytyk. Armida została określona jako dzieło zuchwalca, który na wszystko sobie pozwala, pełne niespokojnych wysiłków harmonii przeciw melodii i zbyt niemieckie w fakturze.

Poza Włochami opera również nie zrobiła wielkiej kariery. Była wystawiona w 1826 roku we Lwowie, w 1833 roku w Warszawie;