Większość historyków zgodnych jest co do tego, że osłabiona prawa flanka sprzymierzonych zostałaby unicestwiona, gdyby wówczas ruszyło na nią lewe skrzydło Francuzów. Kiedy Vendôme uświadomił sobie taką możliwość, zwrócił się do księcia Burgundzkiego o dokonanie natarcia lewym skrzydłem, ten jednak wysłał przez posłańca odpowiedź odmowną (jakkolwiek goniec z tą wiadomością nie dotarł). Sytuacja Francuzów pogarszała się, skoro Vendôme wciąż ufał, że takie natarcie wesprze jego ciężko zmagające się oddziały, których front zresztą rozciągał się, grożąc otoczeniem lewego skrzydła sprzymierzonych. Wraz z pojawieniem się regimentów Campbella rozciągnięciu uległa także linia wojsk sprzymierzonych, nie na tyle jednak szybko, by całkowicie usunąć to zagrożenie.

Manewr oskrzydlający W tej sytuacji Marlborough przeniósł swe stanowisko dowodzenia na lewe skrzydło, przekazując Eugeniuszowi Sabaudzkiemu prawe, skutecznie powstrzymujące dotąd napór nieprzyjaciela. Sam natomiast podjął niezwykle trafną decyzję, rozmieszczając na lewym 18 nowo przybyłych batalionów heskich i hanowerskich, które zluzowały 20 znużonych bojem pruskich batalionów gen.