3 kwietnia 2010 w Biszkeku grupa działaczy, walczących o przestrzeganie praw człowieka i dziennikarzy, urządziła protest przed budynkiem ONZ w czasie pierwszej wizyty sekretarza generalnego Ban Ki-moona w Azji Centralnej. W liście otwartym prosili go o podniesienie kwestii łamania praw człowieka i ograniczania swobody działania mediów. Ban Ki-moon wezwał rząd Kirgistanu do zwiększenia wysiłków w kwestii ochrony praw człowieka.

Inną przyczyną wybuchu demonstracji była zła sytuacja gospodarcza kraju, która doprowadziła do pogorszenia się warunków życia obywateli. Gospodarka Kirgistanu, silnie powiązana z gospodarką rosyjską i korzystająca z pomocy zagranicznej Stanów Zjednoczonych i Chin, na skutek globalnego kryzysu gospodarczego poniosła straty. Dochody mieszkańców w 2009 zmalały, zmniejszyły się również przekazy pieniężne dla kirgiskich rodzin od ich krewnych pracujących za granicą (głównie w Rosji). W pierwszych miesiącach 2010 wzrosły również ceny wielu towarów (w tym benzyny) oraz opłaty komunalne za prąd i gaz.