Wszyscy członkowie rodziny pisarza bardzo polubili nowe mieszkanie i razem zaczęli je urządzać. Do wejścia prowadził ciemny korytarz biegnący obok kuchni aż do pokoju stołowego. Pokój stołowy był spory i miał dwa okna, a po prawej stronie znajdowały się drzwi do pokoju Stefana. Tapety miały tam kolor ciemnego szafiru. Po prawej stronie znajdowało się siedem schodków prowadzących do tak zwanego „pokoju na górce”, który należał do żony i córki pisarza. Mieścił się on na wieży i był tak niski, że nie mógł mieć górnego światła – zamiast tego na ścianach widniały kinkiety. Dwa okna w bardzo głębokich wykuszach sięgały podłogi, a między nimi znajdowała się toaletka.
Pokój Żeromskiego miał jedno okno z białymi firankami. Nie były one jednak skrzyżowane jak w reszcie okien, lecz puszczone luźno. Przed nimi znajdował się dębowy stół na solidnych nogach przykryty niebieskim suknem. Monika Żeromska opisuje pokój ojca jako najbardziej przestronny, w którym znajdowało się mnóstwo książek i papierów.