Zdaniem Władysława i Ewy Siemaszków tuż po 20 lutego 1944 r. (prawdopodobnie 21 lutego) do Wiśniowca Nowego przybył oddział ukraińskiej partyzantki, który poprzedniego dnia za pomocą podstępu (podając się za partyzantkę sowiecką) bezskutecznie próbował zająć ośrodek samoobrony w Rybczy. Używając tego samego fortelu (bądź też podając się za Polaków), Ukraińcy uzyskali otwarcie bramy klasztoru w Wiśniowcu i wdarli się do środka przystępując do rzezi zakonników i około 180 cywili, głównie kobiet i dzieci. Ofiary zapędzano do piwnic i tam obrzucano granatami. Część ofiar powieszono, część zabito uderzeniami metalowych przedmiotów w głowę. Pomordowanych na terenie klasztoru, po zajęciu Wiśniowca przez Sowietów wydobyto z piwnic i pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu. Wśród zamordowanych byli dwaj karmelici: przełożony klasztoru o. Józef Gleczman (imię zakonne Kamil) i br. Jan Lasoń (imię zakonne Cyprian)Ks. Józef Marecki, Misterium Iniquitatis..., ss. 263, 453.
Do zbrodni dochodziło także w zabudowaniach miejskich i na zamku książąt Wiśniowieckich, gdzie również ukrywali się Polacy. Pomordowane tam osoby zostały pochowane w zbiorowej mogile w zamkowej fosie.