Wątek ten zostaje rozwinięty w kolejnym ustępie, wypełnionym oskarżeniami pod adresem katolików, obejmujących zarówno sferę teologiczno-dogmatyczną, jak i moralno-obyczajową. Autor twierdzi, iż kapłani katoliccy, zamiast wchodzić w legalne związki małżeńskie, wikłają się w formalnie nielegalne związki i płodzą dzieci. Biskupów oskarża o ambicje polityczne i udział w wojnach, zaś cały Kościół – o stosowanie błędnych reguł postu. W części tej nie brakuje również twierdzeń uznawanych przez współczesnych badaczy za całkowicie przesadzone, jak zarzut jadania z psami i kotami czy jedzenia ogonów bobrów. Wśród oskarżeń natury teologicznej padają natomiast zarzuty błędnego przeprowadzania sakramentu chrztu oraz bezzasadnego dodania Filioque do Credo.

W części końcowej następuje, skontrastowana z ustępem wcześniejszym, pochwała prawdziwej wiary prawosławnej, wzbogacona cytatami biblijnymi. Jednak nawet w tym momencie Teodozjusz ostrzega przed zbyt tolerancyjnym stosunkiem do „wiary łacińskiej”, twierdząc, że jej pochwała jest herezją. Jedyny wyjątek w zakresie postępowania wobec katolików ma stanowić sytuacja, w której prawosławny chrześcijanin widzi człowieka w biedzie – wówczas jego obowiązkiem jest pomóc mu, niezależnie od wyznania.