Mimo powszechnie znanych skłonności sadystycznych cara oraz wiedzy o okrucieństwach opriczniny, kandydaturę wysuniętą przez zjazdy litewskie popierali Radziwiłłowie oraz liczna szlachta koronna. W obiorze Iwana IV na króla Rzeczypospolitej widziano możliwość zakończenia nieustannych konfliktów granicznych. Sposób, w jaki car rozprawił się z bojarami, mógł podobać się polskiej szlachcie, zaangażowanej w ruch egzekucyjny. Powszechnie uważano, że o ile król Habsburg może jedynie uszczuplić praw szlachcie, to z królem Rurykowiczem istniała szansa poszerzenia praw i przywilejów. Nie obawiano się przy tym uprzywilejowania religii prawosławnej i prześladowania innowierców.

Sam car, choć przyjmował poselstwa litewskie, nie był zainteresowany tronem ani dla siebie ani dla swojego syna. Chociaż gwarantował prawa i wolności szlacheckie to wysunął żądania nie do przyjęcia: inkorporację do państwa moskiewskiego terytoriów Wielkiego Księstwa Litewskiego aż po Dźwinę oraz połączenie Polski, Litwy i Moskwy w jeden organizm polityczny z dziedzicznym tronem.