W efekcie w dniu referendum prawie jedna czwarta wyborców już głosowała, co dawało pole do nadużyć. Karty do głosowania zostały wydrukowane przez Biuro Prezydenta Republiki Białorusi. Zabrano je do lokali wyborczych bez przechodzenia przez Centralną Komisję Wyborczą i oddziały regionalne. Referendum nie zostało sfinansowane z budżetu państwa, ale z nieznanych nielegalnych składek Centralnej Komisji Wyborczej. Odnotowano jednostronne prowadzenie agitacji i propagandy na rzecz stanowiska prezydenta Łukaszenki. W niektórych przypadkach agitacja była prowadzona bezpośrednio w lokalach wyborczych; W dniu referendum międzynarodowym obserwatorom, przedstawicielom partii politycznych i organizacji publicznych utrudniono monitorowanie głosowania: nie byli wpuszczani do lokali wyborczych, nie podano wymaganych informacji; Miały miejsce liczne naruszenia prawa w lokalach wyborczych, takie jak: brak kabin do tajnego głosowania, brak poprawek i uzupełnień do projektu Konstytucji, wyborcy mogli głosować bez konieczności przedstawiania dokumentów tożsamości, plomby na urnach zostały uszkodzone, znaleziono dowody fałszerstwa podpisów wyborców.

Przypisy