Serdecznie witany przez przyjaciół z dzieciństwa muzułmanów Alla Rakha, Mirza Asraf cieszy się, że jego dom zajęli uchodźcy (dobrze, że dom nie stoi pusty), że ziemię też im oddano (Ziemia należy do tego, kto o nią dba). Ale, gdy Pala Singh niecierpliwie dopytuje się o studnię, jego przyjaciele milkną. Tuż przed odjazdem Pala Singh spieszy spełnić swoje ostatnie pragnienie – zaczerpnąć wody ze studni. Powstrzymuje go krzyk muzułmanów. Ostrzegają go, że hindusi zanim uciekli, zatruli wodę. Pala rozumie nagle o jaką truciznę tu chodzi. W czasie podziału wiele kobiet broniąc swojej czci i wiary wskakiwało do studni. Pala jest wzburzony. Nie rozumie jak można amrytę, nektar nieśmiertelności uznać za truciznę. Krzyczy w obronie wody uświęconej ofiarą cnotliwych dziewczyn. Pije ją wbrew ostrzeżeniom udowadniając latami omijającym studnię ludziom że się nie zatrują. Źródło miłości nigdy nie wysycha tymi słowami Pala żegna swoją rodzinną wioskę zostawiając za sobą swoją studnię. Z okien pociągu wzruszony patrzy na córkę przyjaciela, która nabiera wody z latami niedotykanej studni. Widzi w niej własną córkę.