Zainspirowany przeprowadzoną przez władze konfiskatą majątku Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego żądał jej kontynuowania aż do momentu, gdy w posiadaniu struktur religijnych nie pozostaną żadne wartościowe przedmioty. Postulował również, by dzwonnice cerkwi zostały zaadaptowane na obserwatoria astronomiczne lub meteorologiczne.

Wolna Cerkiew Pracownicza pozostawała początkowo w dobrych stosunkach z Najwyższym Zarządem Cerkwi, głównym organem ruchu odnowicielskiego. Przyznał on organizacji Swiatogora jedną parafię w Moskwie, którą Swiatogor zmienił w centrum ruchu. Każde odprawiane w cerkwi nabożeństwo wiązało się z modlitwą za władze bolszewickie, zaś po zakończeniu modlitw ich uczestników zapraszano na wiec, w czasie którego każdy mógł się wypowiedzieć, zaś Swiatogor czytał swoje utwory poetyckie. Przez ok. 2 lata parafia św. Mikołaja w zaułku Juszkowskim cieszyła się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza inteligencji i artystów tworzących w duchu futuryzmu. Mimo tego Swiatogor nie uzyskał ani dla siebie, ani dla arcybiskupa Joannicjusza stanowiska w Najwyższym Zarządzie Cerkwi, co skłoniło go do podjęcia krytyki również samej Żywej Cerkwi, którą oskarżał o stosowanie półśrodków. Tym bardziej stracił wówczas w oczach lidera Żywej Cerkwi Aleksandra Wwiedeńskiego, który uważał Swiatogora za niebezpiecznego ekstremistę.