Jesienią 1301 roku Wilhelm, Gwidon i Jan za pośrednictwem tajnych pośredników nawiązali kontakt z Piotrem de Coninc, prostym rzemieślnikiem, tkaczem z Brugii, który okazał się być zręcznym przywódcą i politykiem.
Krajobraz przed i po jutrzni brugijskiej thumb|300px|Jutrznia brugijska przedstawiona na tzw. skrzyni bitwy pod Courtrai thumb|300px|Mieszczanie flandryjscy uzbrojeni w typową dla nich broń – goedendag Napięcie wśród brugijskich mieszczan sięgało zenitu, a Piotr de Coninc był kolejno wygnany, a później przywrócony do miasta przez patrycjat, wspomagany przez wojska namiestnika Flandrii Jakuba de Châtillon. Pod koniec kwietnia 1302 Wilhelm uznał, że sytuacja jest już dobra, by rozpocząć przewrót i udał się do miasta, jako wysłannik hrabiego Namur. Pod nieobecność francuskich wojsk przybył zbrojnie zyskując sympatie ludności Brugii. Mieszczanie szybko zdobyli zamki Sijsele, oraz Male, w którym wymordowali francuski garnizon. Do miasta wrócił jednak z wojskiem Jakub de Châtillon, co skłoniło mieszczan do poddania się. Wilhelm i dopiero co przybyły do miasta hrabia Jan zmuszeni byli uciekać z Brugii. Wejście namiestnika Flandrii wraz z armią wywołało panikę ludności, która spodziewała się, że rankiem 18 maja zostanie ukarana przez francuską armię za bunt.