Swoje symulacje przeprowadzał na kuchennym stole za pomocą zapałek symbolizujących samoloty, a następnego dnia testował opracowane scenariusze pozorowanych walk z innymi pilotami ze swojej jednostki. Ostatecznie za najlepszą uznał taktykę nazwaną przez siebie „manewrem obrony promienistej” (), choć ostatecznie przyjęła się nazwa „splot Thacha”.

Taktyka zakładała sytuację, w której dwa samoloty lecące w formacji atakowane są przez bardziej zwrotne nieprzyjacielskie samoloty próbujące wejść na ogon jednego z nich. W takiej sytuacji atakowany i jego skrzydłowy powinni rozpocząć gwałtowny zwrot ku sobie. Po przecięciu trasy lotów i oddaleniu się na wystarczającą odległość, oba samoloty powinny z powrotem rozpocząć manewr skrętu ku sobie. Dzięki temu skrzydłowy ma szansę na uzyskanie czystego pola ostrzału atakującego samolotu. Jeśli atak się nie powiedzie, taktykę można powtarzać do skutku.

John Thach przetestował opracowany przez siebie sposób obrony przed myśliwcami Zero w pozorowanej walce swojej sekcji czterech samolotów Grumman z sekcją Edwarda O’Hare. Podczas prób okazało się, że manewr można skalować, to znaczy zastosować go także w przypadku większych formacji złożonych z czterech lub więcej maszyn. Po testach nowatorska metoda została wprowadzona do programu szkolenia pilotów 3.